Babcia od lat powtarza: 'Alkohol spożywany umiarkowanie, nie szkodzi nawet w największych ilościach'. Święte słowa. Nic do dodania. Tylko czemu mało kto się tego trzyma? Mało kto zna odpowiedź na to pytanie.
Co spotyka człowieka po nocy, której tak 'wiele' wydarzyło się w jego życiu? Niewiele. No chyba, że zajmą się tym osoby trzecie. A o bezinteresowną, sumienną pomoc ciężko. Chyba, że ma się do tego szczęście. Są tacy co szczęście mają - tylko im pozazdrościć. Bo jak nie, to lepiej nie pić. Po prostu. Zasada numer jeden: NIE PIJĘ jeśli nie ma mnie kto doprowadzić do porządku. Nie no, owszem, niektórzy mają bardzo wielkie chęci, drą mordę, albo dają w mordę, albo zabierają z kieszeni portfel, żeby Ci przypadkiem za ciężko nie było wstawać, bo i tak masz ciężką głowę, nie? Ale to nie o taki porządek chodzi. Nie liczy się zamiecenie śmieci pod łóżko. Trzeba je podnieść i wyrzucić. No i wysprzątać resztę syfu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz