wtorek, 27 grudnia 2011
Każde...
Każde miejsce. Każdy dotyk. Każde wspomnienie. Każda rozmowa. Każda najdrobniejsza rzecz wprawia w cierpienie. To jak cierpienia Prometeusza. Zapomnieć? To syzyfowe prace.
czwartek, 17 listopada 2011
Koło uczuć.
Kiedy masz uczucia, które zostały zranione, za wszelką cenę chcesz o nich zapomnieć. W końcu doprowadzasz do tego, że z serca robi się kamień, zapominasz o czymś takim jak spontaniczność, miłość, magia chwili i skupiasz się tylko na chłodnych, prostych doznaniach zaspokajających potrzeby. I to jest właśnie moment, na który czekała miłość. Kiedy w Tobie wygasły uczucia to ona sobie przychodzi, ale jest już za późno. Dla Ciebie. I tym sposobem koło się zamyka. Co jest gorsze? Wyzwolić się z uczuć, czy pozwolić się im zatracać za każdym razem?
wtorek, 15 listopada 2011
Cierpliwość.
Cierpliwość jest cnotą, ale kogo teraz można nazwać cnotliwym? Nie należy czekać, aż życie przepłynie między palcami. Za każdym rogiem czai się coś, co zechce zniszczyć szansę na spełnienie marzeń, więc trzeba to uprzedzić. Poza tym jak czekasz na coś za długo to tracisz nadzieję, zapominasz. Ale jest dobra strona utraty nadziei. Przestajesz się nastawiać i kiedy w końcu przychodzi, to, na co czekałeś tyle czasu, szczęście jest podwójne.
Pomieszanie z poplątaniem, ale czy tak nie jest? Każdy medal ma dwie strony i trzeba po prostu wybrać, co jest lepsze w jakiej sytuacji. Ale co, jeśli żadne rozwiązanie nie jest dobre? Wtedy żałujesz, że w ogóle jakakolwiek opcja się pojawiła.
To wszystko przez tę pieprzoną kłótnię serca z rozumem. Ach srew u reklamo neostrady, przez Ciebie poważne rozterki przestają być poważne.
czwartek, 13 stycznia 2011
Żałoba.
Nikt tak naprawdę nie wie, ile powinna trwać. Mówią, że po bliskim to rok - czarne ciuchy, zgnębiona mina, zero imprez - mimo, że w duszy gra. No bo przecież emocje i uczucia to nie grzech, tak samo jak ich wyrażanie. Przecież każda ukochana nam osoba chciałaby, żebyśmy po jej śmierci żyli dalej, jak gdyby nigdy nic, a nawet ze stypy balangę zrobić. Tylko, że to nie wypada... Nie należy... Nie wolno... Ja rozumiem miejsca, gdzie tradycja i kultura są silnie zakorzenione w człowieku, że jak ustalą kolor żałobny to w żadnej innej sytuacji go nie nakładają. Ale tutaj? W Europie? To jakiś żart po prostu! Laska zakłada czarny gorset na gorącą noc z kochankiem i na pogrzeb babci też! Tzn nie gorset, ale garsonkę. A w sercu tak naprawdę liczy, ile podobnych ciuszków (tych gorsetów oczywiście) za babuni zachówek sobie zakupi. Żałobę to się w sercu nosi, a nie na dupie i to często przez wiele lat, a nawet całe życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)