poniedziałek, 29 listopada 2010

Łzy.

Jest kilka powodów, dla których płaczesz i doskonale o tym wiesz. Podstawowy podział to płacz pozytywny i płacz negatywny.

Do płaczu pozytywnego można zaliczyć łzy szczęścia, łzy wzruszenia, łzy dumy, czasem można też płakać podczas orgazmu, ale nie wiem jak te łzy nazwać.

Do płaczu negatywnego z pewnością zaliczę troszeczkę więcej podkategorii. Mamy łzy smutku, strachu, nerwów, żalu, bólu, porażki, łzy na pokaz. Z pewnością jest ich więcej, ale nie chce mi się uruchamiać googli.

Czasem jest tak, że płaczesz troszeczkę na pokaz. Albo, żeby wzbudzić w kimś emocje, albo dlatego, że wydaje Ci się, że powinieneś płakać. Tak jest najczęściej. Bardzo rzadko zdarza się, że łzy same cisną się do oczu. Ale nie jedna, czy nawet więcej, które tak sobie - o - popłyną strumieniem. Chodzi o całokształt. Moment, w którym czujesz jak jakaś bolesna bańka rośnie w Twoim gardle aż zaczyna kłuć i czujesz jak ten potok zbiera Ci się w kąciku i już wciskasz paznokcie w dłoń, robisz cokolwiek, ale po chwili wszystko puszcza, nie dajesz rady tego powstrzymać, nie ma siły. Starasz się być cicho, bo to jest płacz, którego w końcu nie chcesz, ale jęk z Twoich ust samoistnie się wydobywa. Boli Cię wszystko - począwszy od piekących oczu, poprzez głowę i wszystkie partie ciała, które pulsują, kończąc na dłoniach, w które z uporem maniaka wbijasz paznokcie. W zależności od emocji jakie ten płacz wywołały tak też boli. I nienależnie od jego rodzaju - bo każde łzy są oznaką słabości i nie chcesz, żeby ktokolwiek je widział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz